|
Grzegorz Zalewski
|
Blog > Komentarze do wpisu
Mamy dla Państwa unikalny produktRobiłem zakupy w sklepie i przy kasie obsłużył mnie doradca ds. lokowania nadwyżek finansowych. Był tak profesjonalny, że zaproponował mi kartę rabatową, dzięki której dostanę 2% zniżki na wybrane produkty. W drogerii obok, doradca ds. chemii na moje pytanie, czy mógłby znaleźć mi jakąś piankę do golenia do delikatnej skóry wybrał mi produkt, który najlepiej będzie pasował do moich indywidualnych wymagań. Praktycznie został pomyślany z myślą o mnie.
Godzinę później tankowałem samochód - doradca ds. rynku ropy zasugerował mi rewelacyjną szczotkę do odśnieżania okien. Unikalny produkt dopasowany do moich potrzeb.
Już w kiosku pod domem doradca medialny do codziennej porcji gazet dołączył gumę do żucia. Niewykluczone, że rozszerza działalność na rynek produktów cukierniczych.
Tak wyglądałby świat, gdyby zastosować do niego kryteria, które jeszcze niedawno widzieliśmy dookoła w rozmaitej formie. Firmy sprzedażowe oferujące kredyty, fundusze inwestycyjne i inne produkty finansowe nazwały siebie firmami doradczymi.
Swoich pracowników nie nazywały sprzedawcami czy akwizytorami (za to określenie oburzały się najbardziej) tylko doradcami finansowymi. Taki doradca, tuż po skończonych studiach i 4 godzinach szkoleń na temat „jak-najszybciej-sprzedać-dowolny-produkt-naszej-firmy-każdemu” stawał się bardziej wybitny i biegły w sprawach finansowych, niż ludzie z kilkunastoletnim stażem na rynku. W mediach zaczęli pojawiać się coraz częściej nie maklerzy i licencjonowaniu doradcy inwestycyjni z domów maklerskich, funduszy inwestycyjnych i banków, tylko „doradcy finansowi”. Znali się na wszystkim -akcjach, obligacjach, towarach, nieruchmościach. Wystarczyło kilka miesięcy bessy, żeby okazało się, że doradcy tak naprawdę niczego nie doradzali tylko oferowali klientom wybór - a to „sam klient przecież podejmował decyzję“. To najczęstsza forma obrony, gdy zwraca się uwagę niektórym firmom, że to ich agresywne działania sprzedażowe produktów wysokiego ryzyka doprowadziły mnóstwo ludzi - nie przygotowanych na takie ryzyko - do ogromnych strat. Finansowych i psychicznych. Identyczną linię przyjęły banki tłumacząc swoich pracowników, którzy oferowali przedsiębiorcom usługi „doradcze w zakresie zabezpieczeń”. „Nasz Doradca w przejrzysty sposób przeprowadzi Cię przez świat finansów i dobierze rozwiązanie optymalne dla Twojej firmy.“ „Doradca zaproponuje Ci rozwiązanie, które pomoże zrealizować Twoje plany, dostosowując raty do możliwości finansowych Twojej firmy.” „Bank oferuje zakres innowacyjnych instrumentów pozwalających przedsiębiorcom minimalizować ryzyko związane z niekorzystnymi zmianami kursów walut, stóp procentowych, cen towarów, indeksów giełdowych i kursów akcji. Rolą doradcy jest wskazanie rozwiązań dopasowanych do indywidualnych potrzeb.” „Bank zapewnia bezpłatny, pełen serwis dotyczący obsługi ryzyka cenowego, począwszy od jego identyfikacji, aż po jego likwidację, czy też ograniczenie poprzez zawarcie transakcji zabezpieczających” „Bank oferuje nowoczesne i sprawdzone rozwiązania z zakresu aktywnego zarządzania ryzykiem stopy procentowej, które - dzięki grupie wyspecjalizowanych doradców - można z łatwością dopasować do specyfiki działalności i potrzeb Państwa firmy” To kilka cytatów ze stron wybranych banków. Jak widać oferta mówi o DORADZTWIE. Tymczasem ostatnio, gdy mówi się o odpowiedzialności banków za zaoferowanie złych produktów przedsiębiorcom, słyszy się głównie o głupocie firm i tych co podpisywali umowy, bo przecież „trzeba rozumieć co się podpisuje“. W efekcie do kolejnych umiejętności Polaków, poza tym jak się kładzie glazurę (zatrudniony doradca do spraw budownictwa może coś schrzanić), parkiet (tu może zawalić sprawę doradca leśny) i innych rzeczy związanych z budownictwem, dojdzie głęboka znajomość świata finansów. Bo doradca okazuje się wyłącznie sprzedawcą i umywa ręce, gdy coś pójdzie nie tak z produktem. Dokładnie jak kasjer w supermarkecie, który nie odpowiada za to, że sprzedane mięso jest nieświeże. Ciekawe tylko kiedy banki, firmy „doradztwa finansowego” zorientują się, że zaufanie trudno im będzie odbudować. Ciekawostka ze Słownika Języka Polskiego doradca 1. «ten, kto udziela porad» 2. «człowiek lub czynnik wywierający na kogoś dobry lub zły wpływ» środa, 28 stycznia 2009, zalewski.grzegorz
Komentarze
2009/01/29 13:46:33
a jak patrzeć na działania prezesów dużych spólek jak np Centrozap,którzy sa głównymi udziałowcami spółki mijacej udziały i głos na zgromadzeniu akcjonariuszy, jak spólka CMS SA,gdzie prezes I. Król jest gółnym akcjonariuszem i skupuje akcje Centrozapu której jest prezesm.To jest korzystne??
2009/01/29 20:37:41
Krótko o polskim doradztwie personalnym. Firma zagraniczna, o ugruntowanej pozycji na rynku polskim, świetlane warunki współpracy...i "naciąganie" klientów. Niby, jak można doradzać klientowi "profesjonalnie", skoro doradca jest wyposażony w 1 (słownie: jeden) produkt, który ma do zaoferowania. Oczywiście występuje ta cała otoczka związana z zabawą w spotkania, analizy wpłat i wypłat, które i tak się psu na budę przydają, gdyż i tak doradca zaproponuje klientowi jeden, z góry upatrzony produkt. Klient, tego nieświadom, może się na zaloty skusić albo i nie. Zapewne tak jest w większości firm doradczych, ale na pewno są te prawdziwe, o których się nie mówi...bo i po co. Fakt, iż pseudo-profesjonalizm, napastliwość doradców i rozbuchany marketing mają się dobrze, świadczy fakt naiwności (niestety) Polaków, którzy coraz częściej łapią przynętę. Z jednej strony to dobrze, ale druga strona, zwłaszcza dla klienta, może nie być, aż tak różowa.
2009/02/01 10:24:12
Doradca czy sprzedawca czy akwizytor (jeżeli oni wszyscy żyją z % prowizji to przepraszam o co chodzi) - i to jest najciekawsze że 15% wszystkich kredytów udzielone w naszym kraju jest przez tego typu ludzi - których szlachetne intencje są bardzo wątpliwe.
Nie ukrywam, że w moimi osobistym zestawieniu obok niekompetentnych dziennikarzy to właśnie tego typu sprzedawcy !!! są jednym z elementów układanki tego co mamy, i w czym będziemy tkwić przynajmniej do 2011 roku. Pozdrawiam - Świetna Notka 2009/02/01 10:35:37
a co ich obchodzi odpowiedzialność i to czy banki stracą klientów, oni jechali na prowizji i byli tym zaślepieni, im więcej takich ludzi ma społeczeństwo tym gorzej cały kraj na tym wychodzi, krótkowzroczne i prost działanie byle się jak najszybciej i jak najwięcej nażreć, a co potem,.. a panie.. potem to się pomyśli
2009/02/01 10:53:53
Przez ostatnie kilka lat zapanowała tendencja zmiany tytułów, stanowisk, nazywania różych rzeczy w całkiem inny sposób. Dobrym przykładem jest właśnie Doradca Inwestycyjny. Nazywa się tak osoby które sprzedają różne produkty finansowe oczywiście pod płaszczykiem "doradzania klientowi". Widać, że strategia przyniosła oszałamiające rezultaty. Jak się nad tym dobrze zastanowić to łatwo odgadnąć że "doradcy" wcale doradcami nie są, bo przecież nie ma nic darmo. Jeżeli produkty są tak świetne jak to proponują to nie powinni ich wcale oferować tylko zostawić dla siebie i ew. rodziny. Zastawić domy, mieszkania, działki i zapożyczyć się pod sufit a następnie samemu skorzystać z tych "cudownych" nowych produktów inżynierii finansowej.
2009/02/01 11:12:21
Dlatego od czasu do czasu potrzebne są realne upadki i realne kryzysy pod groźbą których cokolwiek co nieetyczne i co niemoralne można zmienić.
Jak się dobrze przyjrzymy samym kryzysom (osobistym,zdrowotnym, rodzinnym, biznesowym, państwowym) to możemy zauważyć, że ich wspólnym mianownikiem są takie trywialne powody jak: ... - nieuczciwość, pazerność, lekkomyślość, rozbuchany egoizm, brak kultury, lekceważenie innych, szaleństwo, malwersacje, chamstwo, oszustwo, złodziejstwo. Żyjąc spokojnie i uczciwie wobec siebie i innych, z miłością wobec siebie i innych, z szacunkiem wobec siebie i innych ... nie wywołuje się kryzysów a jeżeli już to mają one łagodne skutki i zazwyczaj powstają z ... głupoty innych, z głupoty której nie potrafiliśmy w porę rozpoznać i dlatego daliśmy sie zwieść pozorom. ... co tu dużo mówić ,to właśnie, to że ludzie mają mózg i inteligencję powoduje, że spora część z Nas wykorzystuje to do przechytrzenia innego poprzez tworzenia ... świata fikcji i pozorów ... bez altruistycznego martwienia się o to co dalej z tym będzie ... ważne jest tylko to, że to My mamy lub będziemy mieli ... a czy mnie musi obchodzić los drugiego człowieka? Myslę, że los drugiego człowieka powinien Nas obchodzić, bo to właśnie dzieki innym ludziom mamy: państwo, opiekę lekarską, domy, samochody i inne dobra społeczne i materialne bez których dzisiaj nie wyobrażamy sobie już naszego życia na odpowiednim poziomie ... wiec dobrze by było być conajmnie ... uczciwym wobec innych, wobec tych dzięki którym to wszystko dzisiaj mamy ... uczciwym wobec otaczającej Nas Cywilizacji i Kultury bycia oraz życia ! 2009/02/01 11:46:21
"Taki doradca, tuż po skończonych studiach i 4 godzinach szkoleń na temat jak-najszybciej-sprzedać-dowolny-produkt-naszej-firmy-każdemu stawał się bardziej wybitny i biegły w sprawach finansowych, niż ludzie z kilkunastoletnim stażem na rynku"
Jakoś nie przypominam sobie, żeby rok temu którykolwiek z tzw. "dyżurnych autorytetów" w stylu nieśmiertelny Kuczyński, Petru czy inny dyplomowany pseudofinansista powiedział wprost - proszę państwa za chwilę to wszystko jebnie na pysk. Cały czas była mowa o "silnych fundamentach" i "korekcie". Ale oczywiście rozumiem wiarę autora w to, że doktorat z ekonomii robi z kogoś boga finansów. Czymś trzeba w końcu leczyć swoje kompleksy. 2009/02/01 12:05:44
Może na górze ktoś sobie przypomni, że:
Art. 286. § 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. 2009/02/01 17:35:28
Rok temu kiedy poszedłem wpłacić oszczędności na 5% lokatę, panienka usilnie nanmawiała mnie na fundusz który miał za ostatni rok ponad 20% zysku.
Zaproponowałem pani żeby jej bank zainwestował moje pieniądze na te 20% a mnie wypłaciłł 10% odsetek. 2009/02/01 17:38:55
"W mediach zaczęli pojawiać się coraz częściej nie maklerzy i licencjonowani doradcy inwestycyjni z domów maklerskich, funduszy inwestycyjnych i banków, tylko doradcy finansowi. Nie widze miedzy nimi zadnej roznicy. Obydwe grupy "fachowcow" sa na prowizji i zaoferuja klientowi ten produkt na ktorym oni i ich pracodawca najlepiej zarobia. Tak jest w Polsce, w USA i na calym swiecie. Aby im sie nie dac trzeba albo samemu uczyc sie ekonomii, albo zatrudnic jakiegos naprawde niezaleznego eksperta nie majacego zadnych powiazan z instytucjami finansowymi, chociazby zdolnego studenta.
2009/02/01 19:36:15
Niedokladnie: we Francji juz pare bankow przegralo sprawy wytoczone przez oszukanych zlym "doradztwem" klientow.
To, ze jest tak na calym swiecie nie oznacza, ze naszego rynku nie mozna bylo budowac lepiej szczegolnie w sytuacji w jakiej powstawal. W ogole co to za argument "ze tak jest na calym swiecie" !!! Jak inaczej mamy dogonic ten swiat jak nie wybierajac takie rozwiazania, ktore biora juz pod uwage zle doswiadczenia innych ? Gdzie takich "argumentow" ucza ? To jest mniej wiecej taki sam argument jak ten ktorym broni sie zlodziej: "przeciez wszyscy kradna", albo donosicielskie scierwo "takie byly czasy" 2009/02/01 20:13:08
nie od dziś wiem że jak chcę coś kupić to musze sam znaleźć produkt najbardziej mi pasujący na pomoc sprzedawcy liczyć nie mogę to norma więc dlaczego w banku miało by być inaczej tu jest tylko część wiedzy o kosztach sprytnie ukryta. A jeśli chodzi o doradców to oni też najczęściej polecają produkty swoich akcjonariuszy
2009/02/01 20:24:36
@ punter
ale o co chodzi? " Ale oczywiście rozumiem wiarę autora w to, że doktorat z ekonomii robi z kogoś boga finansów." Raczej moja wiara jest daleka od zwlaszcza wiary w ekonomistów. Bardziej skłaniam się do filozowfii (to z racji studiów) i psychologii :) Polecam się: blogi.bossa.pl/?p=140 I jeszcze jedno dam Panu link do materiału z 2006 roku. Ukazal sie w Forbesie. Wie Pan jakie byly reakcje, ze strony branży? Niemalże że obrażam www.finanseosobiste.pl/porady-dla-inwestujacych/10-spraw-o-ktorych-nie-powie-ci-twoj-doradca-finansowy.html @usak ", tylko doradcy finansowi. Nie widze miedzy nimi zadnej roznicy. Obydwe grupy "fachowcow" sa na prowizji i zaoferuja klientowi ten produkt na ktorym oni i ich pracodawca najlepiej zarobia. Tak jest w Polsce, w USA i na calym swiecie." Oczywiście, tylko u nas jakoś głośno nie mówi się skąd biorą sie prowizje. Raczej panowało wszechobecne "za darmo". Prosze zerknac na strony amerykanskiego SEC. POwtorze to co napisalem na bossa wczesniej To są wybrane cytaty z materiałów edukacyjnych dla inwestorów indywidualnych o funduszach wszystkie fundusze inwestycyjne mają koszty, które obniżają twój wynik z inwestycji nie moge tego znalezc teraz, ale kiedys widzialem taki tekst w jakims ABC funduszy na stronach SEC pamietaj, ze głównym celem funduszu jest zarabianie pieniedzy dla siebie, dopiero pozniej dla ciebie o doradztwie Zatrudniając doradcę (chodzi o tych co planują finanse - financial planner) powinieneś dokładnie wiedzieć, czego potrzebujesz, oraz znać jego ograniczenia w doradzaniu [...]Dodatkowo powinieneś rozumieć za co płacisz. Doradcy (financial planners) mogą pobierać opłaty na kilka sposobów - niektórzy biorą stałą lub godzinową stawkę za przygotowanie planu finansowego, niektórzy są wynagradzani z prowizji od sprzedanych produktów, inni wykorzystują kombinację tych opłat i prowizji I tego trzeba było uczyć cały czas 2009/02/11 15:07:48
"Doradcy finansowi" oraz instytucje dla których pracują, powinny więc ponosić odpowiedzialność za swoje "usługi". Prowizje za zyski oraz powiedzmy kilka procent kosztów od strat. Sprawiedliwe i bardziej wiarygodne.
|
idzie Pan dobrym tropem. Wczoraj już zresztą inny komentator napisał coś takiego na temat swapów walutowych: "Czy banki znowu naciągnęły klientów? Z jednej strony tak, bo używając swojej renomy i zaufania sprzedały bardzo ryzykowny produkt jako zabezpieczenie, tak naprawdę eksponując klienta na ryzyko bez dostatecznego poinformowania o nim. [...] Z drugiej jednak strony, czy banki chciały żerować na nieświadomości? Nie sądzę, bo po pierwsze sami bankowcy rzadko kiedy rozumieją co sprzedają, szczególnie w wypadku tak skomplikowanych struktur. " i ciągnie dalej, nie bardzo rozwijając ten temat, wręcz sugerując, że winni swoich strat są przedsiębiorcy, którzy nie dość dobrze wyedukowali się w produktach bankowych.
W świetle tego, co Pan pisze, ciekawa jest sytuacja w Holandii, gdzie ostatnio zmuszono (presja federacji konsumenckich i władz państwowych) instytucje finansowe do zrefundowania klientom strat poniesionych na skutek zakupu produktów typu ubezpieczenia kapitałowe. Na razie trzy firmy (Delta Lloyd, ING i Fortis) zawarły ugody z organizacjami osób poszkodowanych na prawie 1,5 mln euro. Problemem było ukrywanie przed konsumentami opłat, realnych kosztów tych produktów, pobieranych prowizji i ryzyka ponoszonego przez nabywców. Zastanawiam się, skoro takie na przykład ING działa także w Polsce (np. produkt www3.ing.pl/1/u235/navi/42378, Strategia Lwa), to czy te wspaniałe, elastyczne, niedrogie (składka w całości inwestowana jest w ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe, a następnie pobierane są koszty ochrony ubezpieczeniowej ) produkty nie są obarczone grzechem pierworodnym. Zastanawiam się, kto może to sprawdzić? UOKIK? Zaciął się walcząc z tpsa. Komisja Nadzoru Finansowego? Żart. Jakaś organizacja konsumentów? Jeszcze bezczelniejszy żart.
Sypnie się któregoś dnia. Sypnie. A potem ludzie zapomną dzięki temu spekulanci nieustannie nas nabierają. Szkoda, że zaczęły nas także nabierać instytucje zaufania publicznego banki i towarzystwa ubezpieczeniowe.
Ale przecież mamy niezależnych doradców, którzy pomogą. Chyba.
pozdrawiam, afrykan na gazeta.pl