Komentarze nie tylko giełdowe eksperta DM BOS Grzegorza Zalewskiego
Grzegorz Zalewski
RSS


Blog > Komentarze do wpisu

Co czytają ludzie biznesu (i nie tylko)

Jestem od lat związany z książkami. Nie tylko biznesowo, ale również samym uwielbieniem dla czytania. Odkąd pisuję publicznie, starałem się na bieżąco przybliżać czytelnikom interesujących autorów, ciekawe książki, intrygujące inspiracje. Rzadko były to recenzje, tak jak się o nich zazwyczaj myśli, jako o ocenach lub krytycznej analizie. Najczęściej były to moje własne wrażenia.

Lubiłem też czytać i słuchać tego co polecają inni. Zwłaszcza z dziedzin, które pozornie mnie nie interesowały lub takiego typu literatury, do którego sam nie sięgam. Narzekam od czasu do czasu, że na naszym rynku medialnym zbyt mało mówi się o książce. O książce jako źródle inspiracji czy rozrywki. Co roku ukazują się setki tytułów, niektóre z nich znaczące, a tymczasem nie widzę dyskusji o nich, czy po prostu wrażeń. Ukazują się redakcyjne recenzje, po których bardzo często widać, że autor niespecjalnie doczytał daną książkę. Ot na tyle pobieżnie, żeby napisać parę okrągłych zdań.

Nie chodzi też o to, żeby o książkach rozmawiać na kolanach. Obawiając się, że nie wypada się przyznać, że czegoś się nie czytało, a czegoś nie rozumie. To nie buduje szacunku do książki. Raczej przestrach i obawę przed tym, że może nie wypada się przyznać, że czyta się choćby literaturę S-F (choć jej status znacząco się podniósł). Od lat fascynowało mnie zjawisko niesłychanej popularności literatury rosyjskiej (zwłaszcza Tołstoja i Dostojewskiego) wśród Amerykanów, w tym wielu przedsiębiorców. Chętnie zerkałem na to co i dlaczego, czytają inni. Notowałem, szukałem tych tytułów i autorów, żeby samemu się przekonać, czy mi odpowiada, czy nie.

Na naszym rodzimym podwórku co jakiś czas trafiam na zestawienia książek dla przedsiębiorców, biznesmenów, a nawet (o zgrozo) dla innowatorów. Najczęściej są to mniej lub bardziej popularne poradniki biznesowe. Od czasu do czasu biografia kogoś znanego. Światowi przedsiębiorcy przyznają się do inspiracji Alchemikiem Paulo Coelho, czy Mistrzem i Małgorzatą Michaiła Bułhakowa. U nas ten pierwszy stał się przede wszystkim synonimem obciachu, więc raczej nie należy się spodziewać, żeby ktoś z podniesioną głową powiedział – może to i naiwne, ale daje kopa.

Żeby więc nie narzekać już więcej, że u nas nie pokazuje się tego, co inspiruje ludzi biznesu postanowiłem sam się za to wziąć. Postaram się namówić jak najwięcej osób prowadzących biznesy, ale także fundacje, czy ludzi nauki czyli wszystkich tych, którzy są niesłychanie aktywni, żeby podzielili się swoimi lekturami.

Całość znajdzie się na speculatio.pl w cyklu Co czyta ...

Na początek profesor Andrzej Blikle.

poniedziałek, 14 listopada 2016, zalewski.grzegorz

Polecane wpisy

  • Nieuchronne

    Przez kilka lat wynajmowałem mieszkanie w Warszawie. Co miesiąc spotykałem się z właścicielem, którym był niesłychanie sympatyczny i inteligentny profesor Polit

  • Chcę być taki jak ON - mit inwestorów

    Wciąż pracuje mimo 86 roku życia. Śniadanie – cola z frytkami. Czasem lody. Na obiad hamburger lub stek. Żadnych warzyw i do tego druga puszka coli. Wiśni

  • Zgrzyt w postrzeganiu świata

    Zmierzmy się z pewnym problemem. Mamy w portfelu akcje spółki, która nie chce rosnąć. Podaje coraz lepsze wyniki, ale mimo to jej kurs spada. Poza wściekłością